DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Peter F. Hamilton. Trylogia Pustka #1 - Pustka: Sny.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 42,50 zł  47,25
Richelle Mead. Georgina Kincaid #3 - Marzenia Sukuba.
Dostępność: 2-3 dni robocze
Cena: 16,40 zł  32,80
Black Lagoon - 3.
Dostępność: 24h
Cena: 17,90 zł  19,99

BANNERY

kotwica FORUM GILDII HORRORU

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

O FILMACH...

O KSIĄŻKACH...

O GRACH...

O KOMIKSACH

ARCHIWUM NEWSÓW

Gildia > Gildia Horroru > News factory > 2009 > 11 > Relacja z imprezy "Człowiek śpiąc nie grzeszy"


Relacja z imprezy "Człowiek śpiąc nie grzeszy"

23 listopada 2009

Truizmem będzie stwierdzenie, że sztuka jako forma wyrazu, a także sposobu przedstawiania otaczającego świata, w ciągu wieków przeszła długą drogę, zmieniając się nie do poznania. Dla twórców minionych wieków  – malarzy, poetów, czy rzeźbiarzy –  postać, którą sztuka przyjęła obecnie, byłaby z pewnością nieco konsternująca. Mieliśmy po drodze i abstrakcjonizm, i konceptualizm, a wreszcie sztukę nowoczesną, które wymuszały całkowicie nowe spojrzenie na proces twórczy. Nic nie narzuca jednak tak daleko idących zmian w przyzwyczajeniach – zwłaszcza u osób wychowanych na dziełach artystów klasycznych – jakich wymaga od obserwatora sztuka współczesna.

 Sztuka współczesna to trudna do zaklasyfikowania forma wyrazu, najlepiej definiowalna stwierdzeniem „sztuka dla sztuki”. To nie tylko nowatorskie podejście do kontaktu artysty z publicznością, ale przede wszystkim wyjątkowe podejście do samego procesu tworzenia. Najważniejsze staje się wyzwolenie artysty, całkowite oderwanie od wpływów rynkowych i wyrażanie swoich uczuć i niepokojów bez krępacji i ograniczenia w narzędziach wyrazu.

W tym właśnie duchu Krzysztof Warlikowski – reżyser teatralny i operowy –  wraz z grupą współpracowników utworzył w 2008 roku Teatr Nowy w Warszawie. Głównym celem twórców teatru jest „komunikacja i nawiązanie głębokiego dialogu z widownią”. „Jednym z celów Nowego Teatru jest interwencja w życie mieszkańców stolicy, która przyczyni się do zmiany widzenia miasta. Pokaże jego ukryte struktury pamięci, wyparcia, zapomnienia. Otworzy nowe możliwości  artystyczne, zbuduje przestrzeń wyobraźni, interdyscyplinarną, wolną od podziałów i uprzedzeń”.

Teatr Nowy zmierza więc w kierunku wskazanym przez dadaistów i wkomponowuje się  idealnie w założenia sztuki współczesnej.

W duchu tym stworzona została również impreza-inicjatywa „Człowiek śpiąc nie grzeszy”, która odbyła się w „gmachu” Teatru Nowego 14 listopada 2009. Słowo gmach umyślnie podkreśliłem, jako że na siedzibę Teatru zaadaptowane zostały budynki wykorzystywane dotychczas przez Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Miejsce to zostanie w przyszłości odpowiednio przystosowane, ale teraz idealnie nadało się na organizację wspomnianej imprezy (przepraszam wszystkich, którym to słowo wyda się nieodpowiednie, ale w moim przekonaniu jest najbardziej trafne), która w zamierzeniu miała prezentować wszechstronne oblicza strachu. Po wejściu na teren teatru przybywających od razu oplatała tajemnicza atmosfera grozy i niezrozumiałego. To zasługa porozstawianych w rozmaitych zakamarkach świec, snującego się dymu wytwarzanego przez kilka zmyślnych urządzeń i gry świateł w niektórych pomieszczeniach. Czuć było, że oto z wielkiego miasta pełnego pędzących samochodów i ludzi biznesu trafia się w całkiem inny świat – mroczny i nieokreślony.

Na terenie teatru – zarówno w pomieszczeniach, jak i na powietrzu – rozmieszczono poszczególne instalacje, z których przybywający mogli w dowolnej kolejności „korzystać”. Już przy samym wejściu witała nas rzeźba islandzkiego artysty Magnusa Arnasona. Instalacja „Józef Kowalski” to 300 kilogramowa bryła lodu, która podczas topnienia ukazywała ukrytą w swym wnętrzu grozę – zamarznięte zwłoki. Kilka kroków dalej, zstępując po stopniach do rozległej piwnicy, trafić mogliśmy na odtwarzaną cyklicznie prezentację stworzonego przez Wojciecha Pusia – wykładowcy w PWSFTViT – trwającego 6 minut filmu „Pył”, w którym artysta zabawił się dźwiękiem kreującym postrzeganie. Pozostałe instalacje znajdowały się już wewnątrz budynku, na piętrze na które wdrapać się należało po starych, drewnianych schodach. Zagospodarowane zostało tutaj 7 pokoi. W jednym z nich – wyłożonym błyszczącą folią – można było zapoznać się z kolejnym krótkim filmem Wojciecha Pusia pt. „Ćma”. Nastrojeni dwuminutową projekcją udać mogli się do pokoju na przeciwko, gdzie w ramach wystawy „Bloody reaction” przedstawiono zdjęcia Karoliny Kowalskiej. Absolwentka krakowskiej ASP zaprezentowała zdjęcia przedrukowane z książki „The hidden powers of Animals” Dra Karla Shukera (tak, naruszenie praw autorskich to jeden z wykorzystywanych przez nią środków artystycznych) ukazujące zwierzęta, które w chwili zagrożenia udają martwe. Sztuka współczesna to między innymi oszczędność, więc w pomieszczeniu wywieszony były tylko 4 fotografie. W dwóch salach wyświetlano filmy libańskiego artysty Jalala Toufica, który zaprezentował między innymi nowoczesne podejście do „Psychozy” Alfreda Hitchcocka. W wykonaniu Toufica na grozę filmu składały się fragmenty oryginalnego dzieła Hitchcocka przemieszane z odpowiednio wplecionymi obrazami. Z kolei obraz „The Sleep of reason. this blood spilled in my vains” był głosem zabranym przez artystę w kwestii znęcania się nad zwierzętami. Obraz dawał do myślenia, aczkolwiek tylko tym, którzy go zrozumieli. To właśnie w starciu z twórczością libańskiego wizjonera przybyli musieli wykazać się największą elastycznością umysłu. Te  – nie ukrywajmy – nieco abstrakcyjne obrazy należało poddać zdroworozsądkowej analizie. Dla tych, którzy osobę tworzącą tak niekonwencjonalne obrazy zapragnęli poznać osobiście, impreza stała się miejscem wręcz wymarzonym, gdyż Toufic wygłosił wykład „Two or Three Things I’m Dying to Tell You about The Thousand and One Nights”, w który – jak wskazuje tytuł – zaprezentował swoje podejście do legendy prześlicznej Szeherezady. Księżniczka w obiegowo znanej wersji przez tysiąc i jedną noc snuła swoje cudowne baśnie, by w ten sposób uniknąć śmierci. Według Toufica, Szehrezada zginęła jak pozostałe kobiety, a tysiąc i jedna noc to nie liczba baśni, ale żyć które odebrał podły wezyr, mordując w każdą z tysiąca nocy kobietę, ostatnią noc rezerwując dla tej wyjątkowej. Był to cenny wykład głównie ze względu na znany fakt, że Pan Toufic nigdy swoich wystąpień rejestrować nie pozwala. Zainteresowani mogli zajrzeć również do jednej z pary sal, gdzie wyświetlana były instalacja dźwiękowa Kasi Krakowiak „Lonely Voice” oraz instalacja świetlna „Blind spot” belgijskiej artystki Uly Sickle.

Niezaprzeczalnie jednak najciekawszym punktem programu był wykład prof. Leszka Kolankiewicza  „Zonbi w kontekście haitańskiej kultury vodou”. Średniej wielkości sala wypełniona została po brzegi, a kilka osób musiało wykładowi profesora przysłuchiwać się na stojąco. Nie sądzę jednak, żeby było to niewygodą, zważywszy na wspaniałą atmosferę podczas wykładu. Pan Kolankiewicz zaczął oczywiście od wyjaśnienia przyjętej terminologii (zonbi i vodou to słowa haitańskie, w przeciwieństwie do popularnych w kulturze masowej, zamerykanizowanych i pochodzących z języka francuskiego – zombie oraz voodoo), a następnie przeszedł do samego wykładu. Nie wiem, jak prowadzi wykłady profesor dla swoich studentów, ale jeśli podobnie to pozostaje tylko zazdrościć. Znany jest problem uczelni wyższych, gdzie wykładowcy nie potrafią przekazać swojej wiedzy w sposób jasny i klarowny, a przy tym zachęcający do zgłębiania przedstawianych zagadnień. Wykład (a może bardziej pogadanka) Pana Kolankiewicza to kwintesencja dobrego kontaktu ze słuchaczem. Ciekawe anegdoty, okraszone odrobiną historii (chociażby o polskim pułku Napoleona na Haiti) w połączeniu z luźnym stylem profesora stworzyły iście piorunującą mieszanką, a półtorej godziny umknęło nie wiadomo gdzie.

Opuszczając mury Teatru Nowego spojrzeć można było jeszcze na  dotapiającego się „Józefa Kowalskiego”, by chwilę później pozostawić  ów tajemniczy świat za sobą. Nie ukrywam, że dla wielu osób prezentowane instalacje mogły być dziwne i niezrozumiałe, ale klimat imprezy był interesujący i z pewnością należy przyklaskiwać podobnym inicjatywom w przyszłości.